niedziela, 9 grudnia 2012

no czytaj az padniesz!

Zanim dojdę do sedna muszę napisać o najnowszym wkurzaczu bolowym, który w dodatku jest śmieszny więc wnerwia trzy razy bardziej.
Wszystko zniosę, jęczybulenie, marudzenie, allahy, ataki złości, wymuszanie, niejedzenie, setny raz tą samą zabawę - jednego nie zniosę - niespania o wyznaczonej godzinie.
Niby Dziecior to nie robot [a szkoda, miałby guzik OFF], no niby tak, ale Matka też tym robotem nie jest [też szkoda, odłączłabym się od prądu na godzinkę, góra osiem...]
Tak też gdy nadchodzi pora drzemki każda komórka mego ciała cieszy się jak szalona - 'wolnoooość'!
I z reguły Małe kuma, że Matka na wyczerpaniu jedzie i spać idzie w ciągu 10 minut.
Jednak.
Jednak są dni jak opisywane w poprzednim poście, gdy Dziecior z rana da się wyspać i sobie i Matce i o 11 ani myśli o spaniu.
Dobra, myślę, niech Ci będzie, godzinę masz w gratisie dziś.
O 12 nadal nie myśli o tym cholernym spaniu. Nadal karmi świnię chrupkami, które dopycha szczoteczką do zębów i oznajmia z dumą, że świnia 'haaapsi'.
Świnia tak - Bolo nie.
12.15 - resztką, przysięgam resztką cierpliwości mej, Dzieciora wołem zagnałam do wyra i syczę 'spij'.
Dziecior zabawę urządza i zamyka oczy na siedziąco przy czym wydaje dźwięki spania. Ubaw po pachy... a mnie drażni swoim młodzieńczym entuzjaznem do życia.
Głupoty wymyśla, skropie ścianę, kopie poduszki, chowa się pod kołdrę, a ja czuję, że jeszcze minutka a nici z zalecanego 'wyciszenia' bo drzeć się zacznę. Więc resztką mojej trzewości focha strzelam i mówię: 'taki jesteś to siedź tu sam. O!' Taka byłam!
Wyszłam, myślę sobie, zacznie ryczeć, zmęczy się, szybciej uśnie. Taka Matka.
Siedzę i czekam, szlag mnie trafia. Bolo śpiewa.
'tiuuutiuuutadamtiutiuuuuu'
'Nieśmieszne' mówię w przestrzeń z fochem wielkim.
Ten śpiewa, przewala się, śmieje.
13.00.
Dość! Nie wytrzymam. Idę już cała nabuzowana do pokoju gdzie Małe mi życie uprzykrza a ten?
A Ten leży z nogami na ścianie a między paluchy nożne powtykał sobie smoczki. Nawtykał ich cztery i z dumą prezentuje mi swoj nowy pomysł na spa-pedicure.
No i szlag trafił mojego 'szlag mnie trafi', szlag trafił focha, szlag wszystko trafił.
Bo, że Dziecię takie kreatywne! I jeszcze poczucie humoru ma nie byle jakie!
Matka wygrała z Kobietą - ponownie.
Poszliśmy spać razem, wytuleni i wyściskani.
Szlag mnie trafił dopiero dwie godziny później gdy okazało się, że nie miałam ani minuty dla siebie.
Cholera jasna.

Miało być o książkach. Dostaje dużo pytań czy jeszcze jakieś książki, najlepiej kartonowe, dla początkujących czytelniów polecam.
Niezmiennie hitami są: Różnimisie, Od 1 do 10, Pierwsze Urodziny Prosiaczka, Bardzo Głoda Gąsiennica - i inne opisywane przez nas wcześniej.
Przyznam jednak, że czasem czuję, że jak jeszcze raz przeczytam Prosiaczka albo Gąsiennicę to włosy rwać będę i oko drgać mi niebezpiecznie zacznie.
Mamy taki system, że od czasu do czasu oddaję różne rzeczy po Bolu do komisu osiedlowego. I od czasu do czasu sprawdzam, czy coś się sprzedało. Nie są to duże kwoty, jakieś 40-70 zł. Ale zawsze PO idziemy do księgarni tuż obok i godzinami wybieramy książki za taką właśnie kwotę. Bolo już kuma zasady i aż podskakuje w wózku jak zbliżamy się do wejścia raju książkowego.
No serio on woli książkę nawet od cukrowego smakołyka...
Księgarnie mamy fajną, z super Panem Księgarzem, który Bola wielbi jako najmłodszego swego ale poważnego czytelnika. Rozbieramy się do rajstop, siadamy na podłodze, wyjmujemy biszkopty i zabieramy się za pierwsze czytania. I tak mój syn osobiście sobie książki wybiera. Problem jest przy kasie bo za chiny ich z rąk wypuścić nie chce aby Pani mogła je skasować.
Tydzień temu mieliśmy kolejny rajd czytelniczy i tym samym polecamy następujące książki.
Wiek - 0-2+ [tak sądzę]
Ceny - każda za około 10 zł
Kartonowe w całości - wszystkie poniżej

Pierwsze to nowości od wyd. Olesiejuka [pamiętacie... nie lubię ich] - wyjątkowo udane!
Książeczki ze świnką i owieczką z dziurą w środku, w której siedzi mała pacynka.
Ależ to miłość Bola od pierwszego wejrzenia! Mama czytając macha paluchem w takiej śwince, co sprawia, że to 'prawie' świnka sama czyta - Kurduplasty ze szczęścia wypieków dostaje, piszczy i świnkę po głowie mizia. Gdy 'sam czyta' wciska świnię paluchem w drugą stronę i krzyczy 'moomMO!' co znaczy 'na pomoc!' i Matka głupio świnię ratować z opresji musi.
Obie książki są wożone na spacery, kładzione spać, karmione..
Świetna sprawa i polecamy bardzo. [tekst i ilustracje takie seeee, to nie wyd. Czerwony Konik czy 2Siostry niestety, ale ale źle nie jest]
Owieczka TU --> BeeBee
Świnka TU --> ChrumChrum

 
 
 
Kolejna to absolutnie pierwsza książka o Muminkach. Wyd. Wilga.
Konkretna książka, proste ilustracje. Książka czysta i czyelna.
Na jednaj stronie podpisany przemiot, na drugiej Muminek robiący coś z tym przedmiotem. My czytamy tak: 'Książka - tu paluch Małego pokazuje książkę - Muminek czyta książkę - znowu paluch, Muszelka - Mumienk zbiera muszelki...'
Bolo na książkę mówi: 'Mimi' - wiadomo, Muminek.
Jeszcze w sprawie Muminków - tu Konkurs Muminkowy, do wygrania cała sterta muminowych gadżetów.
Polecamy i książkę i konkurs.
Pierwsza Książka o Muminkach TU --> Mimi

 
 
Następne trzy to wszystko wyd. Muchomor.
'Jedzie pociąg' - z daleka, na nikogo nie czeka...
Książka wygląda jak 'wyszywana'. Ilustacje to ... wyszywki! Czad. Wyglądają jak trójwymiarowe. Inne, oryginalne.
Tekst każdy zna, my po każdym wersie dodajemy 'ciuchciuuuuch!' I tak czytać można sto razy. A Małe drze się z człowiekiem umordowanym 'ciiihciiiih' i całym ciałym w rytm tekstu podskakuje.
Polecamy i podziwiamy pomysł.
Jedzie Pociąg TU --> CiuchCiuch


 
 
'Jadą, jadą Misie' - no kto nie zna tej rymowanki. Energiczna, bardzo rytmiczna, mająca wykochane przez dzieci gębowe głupoty typu 'hop siup tralala', a do tego miśki co jakiś czas robią 'śmieją im się pysie HAHAHA!' - tu nastepuje salwa wymuszonego, przeuroczego śmiechu Dzieciora.
Ilustracje podobnie jak poniżej, świecowymi kredkami, sugestywne, energiczne.
Super. Polecamy!
Jadą Misie TU --> HAHAHA

 
'Przybieżeli do Betlejem' - na czasie.. Czytamy w sposób oto taki: Matka wyje, ludzie uciekają a Kurduplasty siedzi zahipnotyzowany. Po skończonych śpiewach oglądamy książkę raz jeszcze, patrzymy gdzie jest Dzidzia [Jezusek], owieczki, księżyc, gwiazdy, choinka, śnieg, bombki.
Ilustarcje śliczne! Jak malowane kredkami świecowymi. Wyjątkowo ładne. W utrzymanej kolorystyce.
Polecamy baaardzo, nie tylko w przedświątecznym okresie, Dziecior ma okazję trochę się zapoznać ze swiątecznymi 'sprawami'.
Przybieżeli TU --> Dzi-Dzia

 
 
 

Przypominamy o konkursie książkowym TU --> Podaruj swojemu Dziecku Książkę

I prosimy, jeśli macie jakieś fajne typy książkowe dla 1-2+ wpisujcie w komentarzach. U nas książek NIGDY za wiele - rzecze Bolo.

22 komentarze:

  1. Ja mam fajną propozycję książki do miziania :D "Moi milusińscy przyjaciele
    zwierzątka na farmie"
    Jest kózka Renatka, kurka Adrianna, osiołek Michaś, Pani owieczka i kucyk Paula.Każda strona posiada ukryty materiał, który przypomina skórę zwierzątka i fajne opowiadanko :)mój szkrab ma 3 lata i książka wymiziana na maksa ale dalej czytana :) ja polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam nie było mnie przez dwa dni(ale za to zdałam prawko :) ). Wydawnictwo YoYo Books
      (www.yoyo-books.com )

      Usuń
  2. Jedzie pociąg mamy, kupiłam ją właśnie ze względu na te śmieszne ilustracje. I mamy też świnkę. Maluch ją bardzo lubi owszem, jest świetnie wydana, ma fajny rozmiar, ładne obrazki, ale idiotyczny tekst według mnie. Niektóre momenty nie trzymają się ni kupy ni dupy. Co nie zmienia faktu, że czytam ją często na wyraźną prośbę Malucha.
    Muminki mi się spodobały, kupię :D
    Ja niezmiennie polecam książki o Mysi z Endo, zwłaszcza te z odkrywanymi okienkami. Ale na pewno je znacie :D I miłość numer jeden ostatnimi czasy Teletubisie. Książki ciężko dostać, ale dosłownie rypiemy je po 20 i więcej razy dziennie. Nie wiem co w nich takiego jest, że tak Maluch je lubi.
    Książek mamy stosy, ciężko mi tak od razu coś wymienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie, teksty u O. sie kupy nie trzymaja i to czesto.
      Reszte zapisujemy i sprawdzamy :) dzieki!

      Usuń
    2. z ta Mysia to cos nie moge sie przekonac :| ale chyba sprobujemy, Teletubisie wywoluja u mnie wysypke :D

      Usuń
    3. Początkowo z Mysi kupiłam jedną książkę na próbę. A potem to już brałam wszystkie z okienkami :D U nas to się sprawdziło bardzo. A miłość do Teletubisiów to nie mam pojęcia skąd się wzięła. Raz puściłam na próbę na YT krótki film Teletubisie miś i lew i się zaczęło. Ten odcinek oglądamy codziennie od kilku miesięcy po kilka razy. Jest tak idiotyczny, że aż śmieszny. Potem hurtowo zamówiłam płyty z nimi, a potem dorwałam te książki. Wałkujemy je non stop. Jakiś tam walor edukacyjny mają, bo Maluch dzięki jednej z nich rozpoznaje część figur geometrycznych :D Ale jak czytam wieczorem po raz 50-ty, jak do domu wleciała jakaś tam chmurka to też mam wysypkę :D
      I jeszcze lubimy wpychać paluchy tu http://www.empik.com/herve-tullet-the-game-of-finger-worms-tullet-herve,p1061887162,ksiazka-p

      Usuń
    4. Mamiczka! super! juz zamawiam bo nie wytrzymam! toz to naszego ukochanego Hervé Tullet!!! dzieki!

      Usuń
    5. Facet ma świetne te książki. Tylko ta z kropkami, najbardziej znana, jakoś zupełnie nie przemawia do mojego Malucha. Ale jak podrośnie i zakuma treść to pewnie będzie szaleństwo :D

      Usuń
  3. Zapomniałam dopisać, że smoczki między paluchami musiały wyglądać zabójczo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Klocek! Jesteś boski! Wszsytkie wciągamy na listę pod choinkę a portfel się mocno nie uszczupli :)
    A Bola pedicure BOSKI ten chłop twój!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Wam mamy Roznimisie, Gasiennice, czekamy na Prosiaczka - wielkie dzieki! bo ja sie gubie w polkach z dziecieca literatura :( a teraz cala masa nowosci - swietnie! Ten blog jest nie tylko do sikania ze smiechu ale i wielka inspiracja i pomyslodajnia!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ mi się ilustracje miśków i kolędy podobają! Piękne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezmiennie polecam "Gałgankowy skarb" Lengrena, wznowiony przebój z naszego dzieciństwa - kartonowo przez Babarybę. O tu można podejrzeć: http://roomonthebroom.blox.pl/2011/04/Galgankowy-skarb.html Rym i rytm jak się patrzy, rysuneczki klasa, wszyscy szukają ukochanej zabawki (niektórzy znają ten ból - u nas również na topie ;) Happy end - czegóż chcieć więcej :D
    I jeszcze bardzo lubimy od Carle - http://czytajki.blogspot.com/2011/10/czy-chcesz-byc-moim-przyjacielem-eric.html Najpierw widać ogon zwierzątka, potem resztę - można zgadywać, pytanie cały czas to samo przez całą książkę tylko na końcu niespodzianka ;) Też kartonowa, wydawnictwo Tatarak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej!!! przeciez my Galgankowy Skarb walkujemy od paru miesiecy!!! Ze tez nie dodalam do listy do pokazania! Wszystko powyzej to racja racja - i w dodatku sama pamietam ta ksiazke - tez ja kochalam :)

      Usuń
    2. a od Carle tak rzadzi Gasiennica ze szczerze mowiac inne mnie jakas zawodza :( ale pewnie kiedys je lykniemy ;) ogladam je z bolem zawsze w ksiegarni, kusi kusi, a jednak wybieramy inne :)

      Usuń
  8. To byłam ja powyżej, tylko nie zauważyłam, że mężowska poczta zalogowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muminki musimy mieć koniecznie! To moja miłość z dzieciństwa, od której moja mama dostawała fioła, bo miałam gazetki-komiksy, trzy godziny bajek na vhs i jeszcze zażyczyłam sobie narysowania portretów wszystkich bohaterów. Moja mama bardzo dbała o to co mogę oglądać, a co nie, wybierała bajki itp a mimo to spać w nocy przez Bukę nie mogłam szczególnie jak tata w przypływie złości mi kiedyś powiedział, że mnie owy potwór w nocy porwie jak będę niegrzeczna. Pociąg fajny, Jadą misie też must have, bo często to Niusinie śpiewam.

    Odnośnie Różnimisie muszę opowiedzieć jak na tę książkę Nina reaguje. Lubi ją bardzo i nawet bym nie przypuszczała, że takie małe dziecko tak długo może się skupiać na tak prostych obrazkach i mało skomplikowanym "tekście". Jak jej czytam to zawsze intonuję i pokazuję jak np duuuużyyyy, gruuubyyy itp Jednak jestem naprawdę pod wrażeniem skąd w tej małej głowisi tyle empatii, bo zawsze jak dojeżdżamy do małego, chorego, słabego to ona każdego z największą czułością całuje, przytula, a chorego to jeszcze pogłaszcze przed przewróceniem strony. Będzie miała ta dziewczyna w życiu ciężko jak taka wrażliwa jest :P

    OdpowiedzUsuń
  10. u nas hitem jest "Gdzie jest baranek?" (http://maleksiazki.pl/wiek/3-lata/gdzie-jest-baranek.html?pa=5 ) Cena śmieszna,a książkę czytamy codziennie. Na każdej stronie gdzieś schował się baranek,moje dziecie ma wielką frajdę i satysfakcję za każdym razm jak znajdzie baranka. BEEEEEEEE! Polecam. Ilustracje też niczego sobie

    OdpowiedzUsuń
  11. http://bajkizbajki.pl/ksiazki/Kaczka-dziwaczka - nieśmiertelne wiersze Brzechwy. Śliczne wydanie,najładniejsze jakie mialam w ręku. To jedna z tych książek którą czytam córeczce codziennie od dłuższego czasu,a jeszcze sie nam nie znudziła

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszą książką, którą kupiłam Michałowi było chyba "Wiersze i wierszyki dla najmłodszych" Jana Brzechwy wyd. Wilga (na tym blogu widać jakie są obrazki: http://hu--hu.blogspot.com/2012/12/klasyka-czesc-2-jan-brzechwa.html?showComment=1355816491990). Książka nie była droga, a Mały się w niej zakochał...zwłaszcza w stronie z wierszykiem o Żuku i Biedronce. Ktoś powie, że to taka zwykła książka ale Minio bardzo ją lubi. Jest niezwykle kolorowa. Klepie się po brzuchu na stronie z jeżem i jabłuszkiem, szczeka jak jest piesek, itp. Książeczka jest do kupienia praktycznie w każdym markecie :)

    OdpowiedzUsuń