niedziela, 25 listopada 2012

obuwie dOMOwe


Bolowi wychodzą czwórki, trójki, dziesiątki chyba jakieś też i górna dwójka i job nad joby w mamowej duszy i głowie. Jęczybuła startuje dzień w dzień o 17tej i jęczybuli aż zaśnie. To nie jest już wcale pewniakiem bo pilnowacz mu się włączył ponownie po pół roku i śpi czujnie czy nie odchodzę. Job nad joby. A potem nowe coś nastało - mianiowicie postanawia budzić się w środku nocy, horrorowato wpatrując się w jeden punkt nie śpi po trzy godziny. A ja wiadomo, spać spokojnie nie mogę bo czujnik cholerny w mózgu włączony. Job nad joby.
Nasz syn ma jeszcze kilka irytujących i doprowadzających do wrzenia krwi nawyków.

1. Allahy. Allahy urządza gdy mu czegoś nie wolno a on bardzo ale to bardzo potrzebuje to zrobić. Klęczy na kolanach, wyprostowanymi rękoma modły o podłogę odprawia zawodząc zawodowo. Krzywda nad krzywdy się dzieje i Dziecior dobitnie to pokazuje. Allahy pojawiają się też, gdy źle zromumiemy intencje Kurduplastego i obrazi się Małe na minut wiele. Np. czekał na Tatę aby układać wody w szafce - Tata chciał zabawę uatrakcyjnić i wsadził jedną wodę do ciężarówy. Dramat. Tragedia. To nie te zasady. To nie zabawa. Tata dostał bana na uśmiechy i całusy na całe pół godziny. Allahów było chyba z trzydzieści.

2. Orka przedsenna. Dziecior zanim wejdzie w błogosławioną fazę snu czyli taką, że nie kuma już nic, ma fazę orki na polu. Niby śpi ale nie śpi, będzie sześćset razy rękę wkładał i wyjmował z pod i pod poduszkę, będzie przy tym dyszał, zasysał się na smoku jakby ciężką uprawę roli miał dokończyć, będzie nogą szurał pod kołdrą do usranej śmierci albo szczytowania mojej biednej cierpliwości. Pozycję do spania będzie przyjmował milion razy kręcąc się, stękając, pojekując. Przykryć, odkryć, nie - jednak przykryć ale tylko rożkiem, nie - jednak zimno, to teraz przytul, a teraz za rączkę potrzymaj. Orka.

3. Pan Klocek doskonale wie kiedy już jest najedzony, oznajmia, że 'nie nie już' a gdyby Matka miała wątpliwości kaszelek uruchomi oznaczający 'jeszcze łyżka a będę rzygał'. Jednak całkiem inaczej sprawa się ma z mięsem, mięso jest tak pyszne, że nawet jak brzuch jest pełny to Bolo będzie wkładał do buzi kolejne kęsy ale jako, że już więcej nie wejdzie, przemieli dwa razy i prosto z wywalonego języka pyszne mięso podaje Mamie, która przecież powinna podziękować za dar a najlepiej żeby się darem najadła. W ostateczności dary łądują na Mamy talerzu z którego zaraz znikają bo mięso zbyt kusi i na kolejny podwójny przemiał idą, i znowu - pyszne dary dla Mamy. I koło się zamyka bo jak zabierzesz talerz z mięsem lub Bola od talerza z mięsem to jedziemy z Allahami kolejne 15 minut.

4. To nie Dziecior a ja - bo ja się pytam, dlaczego, dlaczego do cholery przez dziesiąt lat nie nauczyłam się poczekać aż spłynie na prawdę ciepła woda z prysznica tylko zawsze ładuje się te parę sekund za wcześnie na tyle żeby tyłek sobie odmrozić?! No dlaczego?!

Jestem zwolenniczką chłodu w mieszkaniu, no może nie chłodu ale nie znoszę włączonych kaloryferów co zreszta bardzo źle wpływa na wszelakie śluzówki. Tak więc wolę ubrać Małe cieplej niż 'cieplić' mieszkanie. Problem pojawił się gdy zrobiła się na prawdę chłodno na podłodze gdzie widomo, że mały potwór spędza swój etat, szczególnie, że mając do wyboru dywan, parkiet, kanapę - wybierze lodowatą terakotę. Tak więc jedziemy podwójnie - bodziak - bluza, rajty - portki, a na stopy? No rajty i skarpety - proste.
Oczywście, że nie proste. Oczywiście, że trzeba awanturę skarpetową uskutecznić, zdjąć je setny raz i próbować przechytrzyć Mamę i wrzucić je do śmieci. Oczywiście. Nic, nigdy nie jest proste.
Kapcie, łapcie, papcie - obuwie domowe. Postrach Mamy Bola, w kapciach człowiek jakby traci godność. I żeby nie wiem jak był ubrany powyżej to kapcie wszystko zabiją. Ale Mama Bola jest grzeczna [w tej kwestii] i skarpet grubych nie zdejmuje, szczególnie na terakocie! Więc obuwie domowe szczęśliwie ją a ona je omija.
Jednak doszłam do punktu w życiu, że przewartościować trzeba czasem poglądy i stwierdziałam oglądając obce Dzieciory, że kapeć dziecku nie taki straszny. Tzn może być straszny i to bardzo ale to już mowa o gustach. I tak u Maków zobaczyłam kapciuchy PreShoes. Maki lubią 'dobrze zjeść' więc to zawsze jakiś punkt zaczepienia. Podobnych kapci-bucików widziałam już wiele, często też powala cena [za buty dam dużo, za kapcie nie.] - z drugiej strony wiadomo, szyte, czysta skóra. Design też koszci. Tylko ja nie lubię tych wszystkich koparek, samolotów, aut na chłopięcych rzeczach [zauważyliście?! i czemu zawsze też jest jakiś głupawy tekst o pilotach czy 'race'ach...] 
I tak Preschoes mnie kupil, tzn ja kupiłam je.
I Alleluja - teraz mamy kapcie na gołą albo rajstopową stopę, nic nie jest zdejmowane, Małe zachowuje się jakby był boso, są mega miękkie, nogi ciepłe bez stu warstw, no i kurde, fajnie wyglądają! Jak na kapcie oczywiście...
Co więcej sam je [no prawie sam...] zakłada. Jest to bardzo proste, za co postokroć dziękuję. Nie mają też żadnych gum, absów itp, sama skóra i nic się nie ślizga.
Polecamy absolutnie, a i cena jest atrakcyjna jak na ten typ 'obuwia domowego' [brrr.....]

My mamy TE --> Kapcie, łapcie, papcie...
Inne TU --> PreShoes


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

26 komentarzy:

  1. Nareszcie znalazłam kapcie! Na pewno kupimy je, już nawet sobie wybrałam które.

    Swoja drogą, co to za zemsta fryzjera na bolowej głowie?? Wygląda przeuroczo;*

    OdpowiedzUsuń
  2. no dzisiaj to się naprawdę uśmiałam :)kapcie też mieliśmy, a teraz mamy zakopianki:D a co, różnorodność jest dobra..:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam napisać już tysiąc razy, że to dziecko jest zadziornie przepiękne, można patrzeć i nie móc się napatrzeć. A poza tym mąż na mnie patrzy jak na wariatkę bo ryję się do monitora a czytam trzeci raz :) bardzo pozdrawiam Wiki.

    OdpowiedzUsuń
  4. centralnie umarłam na allahach :D

    OdpowiedzUsuń
  5. I u nas "allachy" panują w domu. Na co mama zaczyna się uodparniać, niestety. I tak Osa "allachy" odprawia 20 minut, a ja spokojnie kawkę popijam. Potrafię już 42 minuty wytrzymać i nawet teściowa z groźną miną mi nie straszna :D My w bamboszkach też pomykamy tylko że Zetpola i nie narzekamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. pkt 2- orkę przedsenną- zaliczamy dzień w dzień:-( ta orka potrafi bardzo skutecznie zepsuć najcudowniejszy nawet dzień,i choćby nie wiem jak było super za dnia,człowiek i tak zasypia mocno w.....wiony! A co do mięska- wiele bym dała żeby moje dziecie lubiało mięcho! Papućki super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że macie takie same filiżanki jak my. Złodziejaszki ;)
    U nas przydałby sie porządny kapciuch. Mamy takie skarpetobuty, ale jak nie ma pod nimi rajtka to się zsuwają, a my czesto bez rajtka chodzimy.

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas wszystkie punkty zaliczamy sto razy dziennie ale nigdy nie potrafiłam ich tak doskonale nazwać hahahaha, zaraz kapcie pooglądam bo też nam się dobre przydadzą ale najpierw jeszcze trochę się pohaham :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Boluś po tatusiu śliczny jest ;) A jesli o kapcie chodzi to wg lekarzy lepiej z nimi niż bez..;) Mój mały na zwiotczenie stawów(dla zdrowych również:)) od lekarzy ortopedów dostał przykazania http://www.aurelka.pl/
    Te, które pokazujesz kochanie niczemu nie służą... Tyle tylko, że nóżka się nie poci, bo niby skórzane ;) No design coolowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny spotykam się ze zjawiskiem co lekarz to opinia, bo my trafialiśmy na takich, którzy mówili, że właśnie najlepiej na boso. Idziemy niedługo na kontrolę do ortopedy to koniecznie muszę go zapytać jakie kapciuchy wybrać skoro taka rozbieżność opinii jest.

      Usuń
    2. no tak, Asia racja tylko nam wlasnie chodzi o to zeby "nic nie robily", wlasnie za to im chwala :D oczywiscie tam gdzie potrzebna korekta - powinny byc odpowiednie i buty i kapcie, jednak
      nam zalezy zeby Bolo ile sie da tuptal boso - zawsze, kazdy lekarz powtarza ze boso najlepiej - a te po prostu dobrze ocieplaja, noga oddycha, no i sie nie slizga :)

      Usuń
  10. Choćbyś buraki opisywała to bym je chciała. Cholera :D

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas też są allahy i też je tak nazywamy :) Kapcie mamy, ale zakładam je tylko wtedy, jak idziemy do kogoś. Po domu Maluch lata w rajstopach. Takie dostaliśmy zalecenia od rehabilitantki (potwierdzone dla pewności u innej) i tego się trzymamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Bolo najlepiej a te kapciuchy dokładnie takie są, jak w skarpecie, jak w rajtach, tyle, że cieplej i się nie ślizga - bez żadnych elementów plastikowych :)

      Usuń
  12. Cały czas się zastanawiam ile dokladnie miesięcy ma Ten Twój cudny Bolo?:) A tekst nieziemski:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bolo jest sporym wcześniaczkiem - jego wiek korygowany czyli taki w jakim 'powinnien' być [który powinnien byc licozny do 2 rż] to 14,5 miesiąca. Urodzeniowo - 16 miesięcy :)

      Usuń
  13. Mamo Bola:) czy kupujesz też ubranka z Zary? co o nich myślisz? A bolo jak zawsze super! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję ślicznie za Bolowe komplementy :) co do Zary - kupowałam sporo, lubię ale bez wielkiej miłości, odkąd prowadzę bloga i na prawdę szperam to znajduje tyle cudeniek mega oryginalnych w necie, że Zara blednie [ OuOu, Groshki, Efvva, Boskas itp nie ma porównania a cena podobna ], w końcu to sieciówka ;) ale przyznaję, że jakość jest OK a i często naprawdę fajny design :) Pozdrawiam Anonimowcu :D

      Lubie HM, Zarę, RR itp jako relaks na bezdzieciorowe popołudnie zakończone pustą kartą kredytową i pyszna kawą :D

      Usuń
  14. a my mamy takie kapciuszki i sobie chwalimy. lepiej niż w skarpecie, bo się nie ślizga, a czasami chłodno, wiec coś na tej małej stópce musi być;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widze, ze dosc rozne zdanie na temat kapci:) Ja tez ostatnio w internecie obserwowalam podobne do tych co nosi Bolo, ale wczoraj znalazlam takie same tylko z gumowa podeszwa. Zobaczymy jak sie nam spodobaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Lidii - ale gumowa to nie oddycha itp - a ta zamszona i nic a nic sie nie slizga :))) ja sie trzymam ze to nie stricte kapcie tylko 'ocieplenie' tuptakowe :D

      Usuń
    2. Tak zgodzam sie z Toba:), ale ja zauwazylam, ze moja gwiazda pewniej sie czuje, jak ma nieco stabilne podeszwy. Calkiem twardych nie chcialam, bo sama takich po domu nie lubie, wiec te gumy wydaja sie dosc dobrym dla nas rozwiazanem:) Krotko mowiac nasze dzieci sa rozne:) Ale bardzo podoba mi sie Twoj blog, trafilam na niego niedawno i jak tylko mam czas zagladam co ciekawego z synkiem testujecie:)) pozdrawiam:))

      Usuń
  16. My lecimy już 3 rok w skarpetach z ABSami i grzechotkami kupowanymi w Rossmann :) Tanie, nie do zdarcia no i wiadomo kiedy Polka Demolka coś kombinuje, bo nagle robi się cicho...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dostalabym totalnego joba jakbym slyszala Bola kazdy krok :D :D :D

      Usuń