środa, 12 czerwca 2013

nie ma cffaniaka nad Warszawiaka!



Tak się czaję na ten post pół dnia, ale trochę gorączki, trochę boli gardło i tak strasznie, sztraszliwie ciężko wszystko 'się robi'.
Okazuje się, że najlepiej człowiek-kobieta-matka wypoczywa gdy w domu sama jest - tak więc Chłopaków na czas nieokreślony, z klockami żem na trawę wysłała.
Zdjęcia jakie chciałam zrobiłam i zabrawszy im klucze, zostawiając drobne na wodę, powędrowałam do domu z oznajmieniem, żeby nie wracali. No najdłużej jak się da - nie wracali...

A zdjęcia potrzebowałam żeby pokazać Wam coś genialnego.
Kiedyś, kiedyś na fanpagu pokazałam wory na Lego, produkcji hamerykańskiej, był nawet mini projekt aby zrobić wspólne zamówienie, był też pomysł, żeby jeden ze znanych nam sklepów takie worki sprzedawał.
Wszystko spalone na panewce bo z tymi zagranicznymi, zaoceanicznymi firmami 'letko' nie jest.
Aż tu nagle, po KidDesign, jedna z mam, naszych czytelniczek pisze mi, że jest! 
Że wreszcie polskie mamy też worki robią!!!
Hurra! Hurra! [dzięki Ela!]
Nie czekałam ani pół minuty bo od miesięcy wiedziałam, że to pomysł z tych genialnych.

I mam! I dla Was jeden mam! Ale to za chwilę.

Nie będę się wygłupiać i o Lego i Duplo pisać - wiadomo, że to legenda, na pokolenia, niezniszczalne i maksymalnie rozwojowe klocki. Nie do podrobienia, na czym często nacinają się firemki, które próbują podobne klocki stworzyć. Się nie da Drodzy Państwo. Toż Lego to potęga, jedyna i nie do zastąpienia.
[swoją drogą wór nada się każde inne klocki ale też i zwyczajnie każde zabawki!]
U nas w domu, Tata Bola jest absolutnym miłośnikiem Lego. 
W sklepach, tęsknie spogląda na zestawy 6+ i marzy sennie ażeby już mógł je bez podejrzeń SOBIE kupić...
Póki co kupuje namiętnie Duplo 1,5+, którymi, notabene, bawi się, często sam...doskonale...
A Syn jak to Bolo, Tatę traktuje jak Boga Klocka i z fascynacją uczy się od niego o co w tym wszystkim chodzi, buduje razem z nim [a raczej rozmontowuje jego dzieła...], i próbuje kumać czemu Tacie jest smutno gdy jego statek kosmiczny leci do gumowej kaczki a nie do straszliwego dinozaura...
Faktem jest, że Chłopaki 'na klockach' spędzają masę czasu a mi to na rękę, a nawet dwie i na nogę też...

Uczymy Bola, że po zabawie się sprząta. I on sprząta. To jest jakby naturalne [póki co... tfutfuuu]
ale wiadomo, że sprzątanie tony klocków nie jest ani łatwe ani przyjemne, karkołomne często no i Małe całkiem samo tego nie zrobi. I zawsze, ale ZAWSZE jakiś klocek ukryje się w dywanie po to by nocną porą podstępem wbić się człowiekowi w stopę...

I tak dochodzę do genialnego worka.
Prawie wszystkie klocki siedzą w nim podczas zabawy. Mało do zbierania.
Jednym ruchem - ściągnięciem sznurków - są 'schowane'.
Nie jest pudełko, kosz, Małe wszędzie zaciągnie samo a w dodatku wór zmieści się pod łóżko, do szafy, za drzwi, wszędzie prawie bo forma jego jest ruchoma i plastyczna.
No i naprawdę świetnie wygląda! 
Jest to grube płótno, prawie nieprzemakalne [ prawie bo jak 95kg Tata ukląkł na nim na mokrej trawie to przemokło, Bolo siedział pół godziny i było suchutko ;) ] - banalne do czyszczenia mokrą chusteczką.

Polecam z całego serca, pół godziny na kolanach zaoszczędzone, dziadostwo [;)] nie wala się po całym domu a Dziecior cudownie łapie zasady działania i od A do Z radzi sobie samo.

ZABAWOREK TU --> MomoKids

Bolo jako Warszwaski Cwaniaczek:
czapka Endo
koszulka w słonie Maxomorra [przeceny!!!]
spodnie PanPantaloni
sandałki Bobux

A ja dla Was mam jeden ZABAWOREK do zgarnięcia!!!
Co trzeba zrobić? Napisz w komentarzu jak bardzo boli nadepnięcie na klocek Lego ;)
Nie więcej niż 5 zdań.
Podpiszcie się! Udostępnijcie post i na wyniki czekajcie na naszym fanpagu na FB w niedzielę 16.06.2013.
Na komentarze czekam do niedzieli 16.06 do godz. 18.00!!!
Have fun!













53 komentarze:

  1. o rzeczywiście praktyczne te worki

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam taki woras, tylko innej firmy :P
    I widzę, że czapa taka jak nasza, tylko nasz znaczek czerwony :D Jest świetna! W zasadzie codziennie Maluch w niej śmiga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i widzę, że ja ten mój woras to kupiłam o połowę taniej. Ale praktyczna rzecz. Tak się zbieram do postu o nim i zbieram. W przyszłym tygodniu może w końcu napiszę :D

      Usuń
    2. Poproszę o namiary na ten tańszy worek.

      Usuń
  3. A nam taki sam wór na Duplo uszyła Tośkowa babcia! :) Odgapiony od amerykańskich, ale bardziej super i ZA DARMO :)

    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie zdjęcia! Boski Bolo! Super ten wór, kurde.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Worek genialny, odchodzą wszystkie pudła, pudełka. Ale bożeee jak Ty Bolka czadersko ubierasz, no przystojny cwaniaczek, że hoho! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Woow! Dzięki za cynk na te koszulki, oglądam je na Bolu już jakiś czas i te w jeże teraz na pewno kupimy :)
    ps. zdjęcia miód!

    OdpowiedzUsuń
  7. ten konkurs opanuje mój Małzon... jak mozna (: czekam na jego wypowiedz... bo to przecież specjalista od lego i już...
    ps - mój nie czeka na +6 kupuje mu na urodziny takie cuda a co niech ma coś z życia (:

    OdpowiedzUsuń
  8. Nadepnięcie na klocek Lego boli... jak jasna cholera :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia rewelacyjne, jak zwykle już :))
    A nadepnięcie na klocki Lego boli - jak sto pięćdziesiąt razy sto. BARDZO!

    Ela Konopka

    OdpowiedzUsuń
  10. Nadepnięcie na klocek lego, boli jak kurczebele, czyli po naszemu mniej więcej tak, jak kopnięcie najmniejszym palcem w wystającą nie wiadomo skąd nogę od krzesła. Albo jak przypięcie w szelki wózkowe matkowego kciuka. Nadepnięcie na klocek lego boli również tak, że trzeba podskoczyć koniecznie ze trzy, cztery razy, jeśli w ogóle chcemy jeszcze jakoś dalej funkcjonować. A podskakując tak z bólu pobija się olimpijskie rekordy skoku wzwyż. Szkoda, że nikt tego nie mierzy.

    Polecam - Urszula Wiśniewska. a tu udostępniłam post: https://www.facebook.com/uwrobel

    OdpowiedzUsuń
  11. hahaha mój też wielki fan lego...a ja niestety specjalistka od nadepnięć więc mniej je wielbię:/ A jak boli...wyję do księżyca przez zaciśnięte zęby:/ Moje stopy krzyczą ała, co Ty nam robisz a ja obiecuję sobie, że następnym razem zapalę światło:P

    Ps. ból porównywalny do siły strachu o zęby kiedy to jadę na resorkau syna w ciemności:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje mi się, że całe piekło jest wysypane klockami lego. Nie ma ogni piekielnych. Są tylko klocki lego i żadnego obuwia. Tak boli :)

    Kasia Wojtakowska

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas dokładnie to samo - lego rządzi !!! Gdy mama położy dzieciaczki po ciężkim dniu ( wrzeszczenia.. mamo Mati chce wafelka razy milion i płaczu jakby oparzonego Leona bo gryzaczek z jabuszkiem wypadł po raz enty z małej rączki - a chłopak cierpliwości nie ma za grosz!;) ) więc do rzeczy... matka uchachana w podskokach motyla wychodzi z dziecięcego pokoju - w ciszy i ciemnościach rozkochana myśli oooo błoga chwilo trwaj !!!! I nagle stopa matki - znalazła coś ostrego coś... ( sytuacja powtarza się powiedzmy sobie szczerze codziennie) ooo boziu minę matki trzeba byłoby uwiecznić i wysyłać na wszystkie konkursy pt:" Radość matki"- ( śmiechu warte), ponieważ matka tylko miną może dać upust swoich emocji bo przecież nie krzyknie, nie zaklnie bo matka dobra i dzieciorków nie obudzi a w sumie i dla siebie chce zatrzymać ciszę.. a bólu klockowego ( chodzi o lego nie o tytułowych bohaterów bloga) nie da się opowiedzieć trzeba go przeżyć i z godnością przecierpieć tą chwilkę bólu!no może opisałabym go tak ał ał ał ał ałłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu :)))) ps.Za każdym razem jak mnie to spotyka obiecuję sobie że z samego rana znikną wszystkie klocki z naszego domu!!ale nigdy obietnicy nie dotrzymałam... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nadepnięcie na klocka lego boli jak sto diabłów:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nadepnięcie na klocek Lego boli tak mocno, że aż oczy wyłażą z orbit i 3 razy okręcają się w okół szyi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Po nadepnięciu na klocek Lego zapoznaj się z ulotką dołączoną do opakowania mówiącą o bólu że 'zaraz wyjdę z siebie i stanę obok!'. Bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każde nadepnięcie właściwie rozpoznane wymagać będzie przepisywanego ba receptę okrzyku 'oszkurnajaniemoge!'. Może powodować chwilowe napady złości a nawet zagrażać życiu lub zdrowiu ;)

    Udostępnienie na fb przez profil: Czcze Gadanie Blog

    OdpowiedzUsuń
  17. Nadepnięcie na klocek lego boli tak,że chyba nawet na porodówce tak paszczy nie darłam, boli tak,że na usta ciśnie się taka wiązanka słów, której nie powstydziłby się nawet najstarszy marynarz czy najbardziej menelski menel, a najgorsze,że to dziadostwo zawsze działa z zaskoczenia!
    Podpisuję się: Beata Ocińska

    OdpowiedzUsuń
  18. Uczucie na przemian rozpoznawane przeze mnie jako coś pomiędzy kijem w oko a obuchem w łeb, tyle, że w okolicach pięty. Mam pewność, że to nie ostatni raz mnie spotkało. Czekam na więcej doznań macierzyństwa z kategorii „a miało być tak pięknie” Lidka Mirowska

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dwoje dzieci i duuuuuużo bardzo duuuużo klocków lego. A nadepnięcie na jeden boli tak, ze mi się wszystkie brzydkie słowa na wszystkie litery przypominają i jeszcze na dodatek w kilku językach

    OdpowiedzUsuń
  20. nadepniecie na klocek Lego boli że trzeba ugryźć się w język bo obok siedzi dziecko ;)

    Gosia Baranowska

    OdpowiedzUsuń
  21. Hehe To chyba uczucie nie do opisania chwila kiedy staję stopą na klocka... w myśli mam tysiące ostrych słów i mam ochotę wykrzyczeć że zaraz zwariuję ale oczywiście jako mama nie mogę sobie na to pozwolic i delikatnie proszę o zebranie klocków...

    OdpowiedzUsuń
  22. No sandały Bobux za poleceniem Klocków i dzięki namiarom mamy Agi zakupiliśmy (dzięki Ci dobra kobieto! :*) ale synu mój chyba za nimi nie przepada :/
    mama uparcie próbowała włożyć synkowi pierwszy raz nogę w bucik nie zważając na to, że paluszek między paskami wyszedł :P .. poza tym qrka obtarły go i może ma uraz? a ponadto pulchny nasz stóp jest i tylko troszkę miejsca na zapięcie jest :P
    Ale żeby nie było, że Bobuxy w kąt rzucone ratujemy się zakładając skarpetę do sandałka (takie to polskie :D ale dziecięciu wypada, ojcu nie :P)

    A jeśli chodzi o nadepnięcie na Duplasa/Legolasa... myślę, że jednak bardziej boli w trakcie zabaw "integracyjnych" rodziców jak gdzieś się napatoczy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakby co to jeszcze z tymi klockami i stawaniem na nich ...stawanie na klocek jest jak czytanie bloga Waszego bloga .. emocje czasami sięgają zenitu :D

      Usuń
  23. Podobno nasilenie bólu można stopniować następująco: ból, wielki ból, nadepnięcie na klocek lego. W dzień jestem mistrzynią w pokonywaniu toru przeszkód. W nocy nie jest już tak łatwo. Opanowałam nawet krok posuwisto szurający, ale czasem człowiek się zamyśli, zagapi, i wtedy… oczy się szklą, ból przeszywa jak sztylet, mięso się ciśnie na usta, oberwie się w duchu i małemu i dużemu, człowiek ma ich obu ochotę z łóżka wyciągać, żeby sprzątali i matkę przepraszali, ale na szczęście ból mija tak szybko jak dotyka, więc już po chwili nie pamięta matka nic a nic!
    Małgosia O.
    m.olszewska@iti.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Oh ukochane klocki Lego - nadepnięcie na nie boli - oj boli! Nie da się porównać tego bólu, do żadnego innego - jest po prostu jedyny w swoim rodzaju. Szczególnie kant tych klocków - nieciekawa sprawa. Język wtedy przygryzłam, czerwona się zrobiłam, oczy wyszły mi z orbit, stopa spuchła (dosłownie!) i chyba całe osiedle mnie słyszało, a ból czuję do dzisiaj ;-)
    Udostępnienie na gg: Kamila Gajzner

    OdpowiedzUsuń
  25. Nadepnięcie na klocek lego boli jak.... Jakby klocek stał się stopą! Jakby stał się obcasem, koturną, podeszwą, szpilką! Nadepnięcie boli jakby się na tym kolcu szło do lasu dwa kilometry! Boli tak, że aż się ciśnie na usta... oooo żesz... kurza nóżka, klockowa nóżka!
    lena.matkoicorko@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  26. nadepnięcie na klocek lego boli, że ja pierdziu! wtedy włącza się taki przycisk w człowieku, który odpowiada za wypowiadanie słowa na K..;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Lego i dramaty i tragedie i placzi zgrzytanie zębów ( mleczaków i stałych mamy)Lego najlepsze, najbardziej wytrzymale klocki na swiecie wiem bo mam je juz prawie 35 lat zawsze staja na drodze jak sie spieszymy, czegos szukamy i pac maly klocek normalnie ukrywa sie a tu tragedyja placz i plasterki ...
    pozdrawiam marta pingwiny@op.pl
    udostepione na facebooku marta makiewicz

    OdpowiedzUsuń
  28. Nadepnięcie na klocek lego to jakby usiąść gołym tyłkiem na kaktusie albo wejść na szpilkę gołą stopą czy jak ugryzienie przez dziecko takie cieniutkie co boli najbardziej na świecie. Można mieć pecha, trafić na pestkę w dżemie łamiąc sobie ząb, ale szczytem pecha jest nadepnąć na klocka lego.
    Alicja L.
    kuai@amorki.pl

    OdpowiedzUsuń
  29. "myślisz, że złamane serce to najgorszy możliwy ból??? Spróbuj nadepnąć na klocek lego..." nadepnięcie grozi zatrzymaniem (na szczęście w miarę krótkotrwałe)akcji serca, wstrzymaniem oddechu a ból tak przenikający, że zamiast motylków w brzuchu pojawiają się w nim... hmmm... szare,bure.... ćmy. Ogólnie mało pozytywne uczucie.


    p.s. super ten worek... :)

    Pozdrawiamy
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie no Bolek wygląda obłędnie. Świetnie go ubierasz, bez przestylizowania, jakże częstego a wygląda czadersko. Dzięki ponownie za świetną i "życiową" stylizację :) Pozdrawiamy z Mazur :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Worek super świetny pomysł!! A co nadepnięcia na klocek lego to boli jak uderzenie nogą po omacku w łóżko gdy po ciemku wchodzimy zawsze w coś w co nie chcemy, przejście po kamienistej plaży czy chodzenie z kamykiem w bucie. jeszcze zależy czy lego duplo czy lego star wars na przykład bo im mniejszy klocek tym lepiej ból mniej odczuwalny. A dzieciom oczywiście się dostaję że nie posprzątały zabawek, ale pewnie dlatego że takiego wora nie mamy;-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie no świetna sprawa..a ja już miałam filcowe coś na te nasze klocki szyć bo teraz w tym koszyku niepraktycznie...ale do zabawy nie staje..niech inni szanse mają...ja sobie uszyję sama podobny:P

    OdpowiedzUsuń
  33. W naszym domu bywało różnie. Był spokój, była radość, czasem smutek. Staraliśmy się jednak by nigdy nie było krzyku. Aż do czasu... Pamiętam ten dzień jak dziś... To był 24 maja tego roku. Nic nie zapowiadało takich zmian w naszym życiu. Zupełnie nieświadomi podarowaliśmy synkowi jego pierwsze Lego Duplo. I już tego samego dnia w ciszę i spokój naszego domostwa wdarł się przeraźliwy krzyk! Tak. To był ten moment - pierwsze stąpnięcie na klocek. Od tamtej pory nasz dom już nigdy nie był tak cichy... Takie nadepnięcie boli. Boli tak mocno, że najbardziej opanowany rodzic nie jest w stanie zapanować nad krzykiem, a nieraz i bluźnierstwem cisnącym się na usta. W końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi ;)

    a.filipowska@poczta.onet.pl
    Aleksandra Filipowska

    OdpowiedzUsuń
  34. Ehhh... wolałabym tego nie wspominać. A jak już wspomnę, to wolałabym nie używać słów, które w danej chwili, oczywiście wymuszonym przez sen dziecka szeptem, wypowiadam. Klocek w stopie boli tak, że czuję go w kręgosłupie. A dokładniej w okolicach karku. Uczucie przypomina jakby ktoś przyłożył mi tam rozżarzony węgielek, albo coś w tym temacie. Jednym słowem wielkie "ała" od stóp do głow.

    Żaneta Milc (tak samo na Fb ) ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jest to ból przeszywający, który zaczyna się na stopie a... wychodzi uszami przebywając długą drogę całego ciała! Najpierw sygnał trafia do mózgu - nadepnęłam! Idzie przez każde ścięgno nogi, nie omija krocza, wali z piorunem w brzuch, rani klatkę piersiową, zatrzymuję się na chwilę w gardle aby z bólem przełknąć ślinę, oczy wyskakują z orbit, włosy stają dęba i kończy się piszczeniem w uszach...
    Następnie klocki są chowane głęboko na kilka dni po czym aby dziecię miało chwilę dla siebie ponownie są wyciągane i przypomina mi się o ich złośliwości kiedy znów na niego nadepnę :(

    OdpowiedzUsuń
  36. Stanęłam kilka razy na klocek... jeśli miałabym wybierać to już wolę na duplo stawać niż na classic ;) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  37. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  38. Nadepnięcie na klocek Lego boli jak... chwila w której dowiedziałam się z czego zrobiona jest... kaszanka! ;) Julo też nadepnął na niego nie raz ale mimo to, mój wytrwały budowlaniec bawi się klockami dalej. Więc, ja też znoszę ból po klockowym ataku na mą stopę i... idę coś zjeść! Kochanie, czy jest jeszcze kaszanka?! ;)
    Kasia Kowalska

    OdpowiedzUsuń
  39. Agnieszka Fraszczyk13 czerwca 2013 05:49

    Nadepnięcie na klocka lego boli tak strasznie że nawet nie będę pisać jakich słów używam na określenie tego stopnia bólu:) i zazwyczaj dzieję się to wtedy, gdy akurat ściągam kapcie, one muszą się czaić na mnie i wyskakują spod łóżka specjalnie:P

    OdpowiedzUsuń
  40. Mój Małżon rzekł na ten temat tak :
    Gdy pewnego dnia nadepnalem na klocek.. Zaklalem szpetni:'' o
    kurka wodna!'' , nie sadzilem ze taki maly klocuszek moze
    wyrzadzic takie spustoszenie w mojej stopie! To piekielne diabelskie
    nasienie, sprawilo ze noga piorunsko bolala! Czulem jak stopa robi sie,
    dwu.. Trzykrotnie wieksza.. puchła w zastraszajacym tempie.. A bol sprawil
    ze nie moglem myslec o tym po co wlasnie szedlem do toalety.. Czynnosci
    fizlologiczne musialy poczekac- bol zdominowal wszystko! taki maly(klocek)
    a tak ogromny bol! Klocku Lego - szacunek- jestes Wielki!

    OdpowiedzUsuń
  41. Na klocek stanął u nas tata i z bólu Mu się wyrwało: "ojacie nie mogę!",
    a córka chodzi i powtarza "Tatuś klocka nie może".
    Więc jak się nie może to worek pomoże!

    OdpowiedzUsuń
  42. Tup tup...tup... a tu klocek.... krzyczeć się nie da bo dziecko śpi,nic tylko Witki opadają człowiekowi ;) ps. złość piękności szkodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Co się stało gdy Chuck Norris nadepnął boso na klocek LEGO????
    To klocek LEGO zaczął płakać :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nadepnięcie na klocek boli jak:
    - uderzenie łokciem o kant szafki,
    - zastrzyk w pupę zrobiony przez panią Stanisławę w naszym ośrodku zdrowia na Pipidówku, po którym nie można normalnie usiąść przez kilka dni,
    - użądlenie przez osę, na którą przypadkiem weszło się podczas rwania ogórków na polu,
    - kopnięcie w metalowy słupek, gdy chciało się trafić w leżącą obok puszkę,
    - ucisk w sercu ze złości, gdy na Twoją nowiutką, wyprasowaną, elegancką bluzeczkę wyląduje część niedawno zjedzonego przez Dzidziusia obiadu...

    tak, tak...wszystko to przerabiałam, wiec podsumowując - nadepnięcie na klocek STRASZECZNIE boli!

    Edyta Chmura

    OdpowiedzUsuń
  45. Nadepnięcie na klocek lego boli tak, że aż w pięty idzie :) aż chce się zadzwonić do mamy :)i "niech mnie ktoś przytuli"!

    Asia Łuczkanin

    OdpowiedzUsuń
  46. Krystyna Kiklica16 czerwca 2013 06:19

    Worek boooski... Bolo zresztą również.. te pantalony są mega :D

    No dobra, a niech tam.. przyznaję się... w naszym domu Legoholikiem jestem ja... i doskonale rozumiem tatę Bola i innych, sama z nieukrywana radością kupowałabym wszelakie nowe zestawy i budowała, budowała, budowała... Niestety, póki co nie jest mi to dane, bo nasz mały etatowy pożeracz wszystkiego co można a w szczególności tego czego nie wolno tylko wyczekałby aż któryś z domowników okiem mrugnie aby w tym czasie załadować całą paję klockami, im mniejsze tym lepiej... Póki co, cieszyć się z tych największych pozostaje, które nota bene pomału robią się okrągłe z tego ciągłego podgryzania..

    Ale do rzeczy , jak boli, jak boli.... no boli tak, że bardzo wyraźnie widać wszystkie gwiazdy nad głową, ja to już tyle razy testowałam, że gwiazdozbiór Koziorożca znam na pamięć.. a jak trafi klocek trafi w najczulszy punkt na stopie to i wielką Niedźwiedzice widzę.

    OdpowiedzUsuń
  47. Surmacz Rafał16 czerwca 2013 06:44

    Jak boli nadepnięcie na Lego? Ja pitolę czy da się to w ogóle w cenzuralny sposób opisać?

    Ja, tatul, przysłowiowa głowa rodziny, która daje dobry przykład i w obecności dziecka nie klnie wcale i nigdy (marzenie ściętej głowy - ale pracuję nad tym) po nadepnięciu na klocek, który swoją drogą podejrzewam, że deptany być lubi, bo choćby człowiek na kolanach z lupą wszystkie wyzbierał, to w nocy, gdy bezszelestnie próbuję przemknąć do sypialni, żeby tylko córuchny przypadkiem nie zbudzić, wyłania się nagle na samym środku tylko po to by bezlitośnie wbić się w nogę bezbronnego ojca. I weź tu nie zaklnij... Więc chcąc nie chcąc wyję ja wtedy jak do księżyca, na cholewy, kurki wodne, mordy jeża i inne kurze twarze wyklinam... psia mać.. bo tak boli, ale wulgaryzmów nie stosuję, o nie, bo ja przecież przykładna głowa rodziny jestem.

    OdpowiedzUsuń