wtorek, 11 września 2012

złapać WiLka.

W domu rodzinnym bolowym mieszkają cztery wilki.
Trzy z nich są całkiem nowe ale od razu podbiły nasze serca.
Czwarty to stary kumpel Bola od urodzenia.
Piątego, tego, którego Babcia Mamy Bola straszyła, że się łapie siedząc na murkach na szczęście jeszcze nie mamy.
Ale po kolei.


 
 
 
Pierwszego WILKA dorwaliśmy parę dni temu. Czy to perełka wsród zabawek? Naszym zdaniem tak!
Wilk ten oto pochodzi z Francji i szczyci się tym, że ma nieograniczony apetyt. W swoim brzuchu po podróży przywózł: świnkę, kurczaka, rondelek [!!!], Czerwonego Kaptura ofkorsik oraz telefon komórkowy [ hm, tu mam pewny dysonans ale to chyba znak czasów, że teraz wilki pożerają też komórki ]
Wilk jest duży i z deczka głupawy z twarzy - przemiły przez to. Taki gamoniowaty ten wilk, że ani się go bać nie można ani złościć, że zeżarł te biedne stworzenia. I rondelek [!!!]. Komórki niech je, nikomu ich żal nie będzie.
Posiłki owe nie są takie zwyczajne bo świnka piszczy, kurczak dzyńdza, komórka dzwoni. Kapturek jest Kapturkiem ale ze zdejmowanym kubraczkiem. Rondelek [!!!] nic nie robi bo co ma robić rondelek?
Wilk głodomór ma otwierane brzuszysko.
Bolo od razu zaciekawiony co można znaleźć w środku rozpoczął buszowanie w bebechach.
Radochy co nie miara. Wszystko trzeba było włożyć z powrotem i zabawa od nowa.
Wielkie szczęście na pysiu Kurduplastego gości również wtedy, gdy Mama Bola z miną tajmniczą grzebie i grzebie w brzuchu pytając się zainteresowanego co teraz wyciągniemy. Pisk i wrzask z emocji.
Wilk był już z nami na spacerze, wywołał sensacje na placu zabaw bo okazało się, że przed wyjściem wielki żarłok podjadł Bola biszkopty. Dzięki temu pół placu zabaw zajadała się wyciąganymi z brzucha wilka ciachami. Dzieci aby wilk głodny do domu nie jechał nkarmiły go kamieniami i liśćmi po pachy.

Zabawka - perełka. Zabawka od 4 miesiąca do 100 lat. Rozkoszna w obcowaniu, pięknie wykonana.
Jest pluszakiem, jest grzechotką, jest walizką, jest bajką, jest zabawą w akuku, jest BOSKA.
Jak na boskość przystało niestety jest bardzo droga. Jednak myślę sobie, że jeśli czyta to jakaś babcia, ciocia, sąsiadka to niech weźmie wilka pod uwagę na prezent zanim kupi kolejne autko na baterię, wielkiego zwyczjanego miska czy plastikowy kubeł klocków. Bo to zabawka w 100% napędzana wyobraźnią a nie baterią.
Wilk Zyy Francji TU --> Żarłok


 
 
A teraz robimy TAKO WIELKIE OQO bo....

Kolejne DWA WILKI to wilki książkowe.
Zły Wilk.
Zły Wilk nie jest wcale zły bo jest leniem i całym dniami je tylko ryż na mleku.
No od razu pokochałam tego biedaka żywiącego się tym ryżem na mleku bo sama z lenia [ tłumacząc brakiem czasu ] żywię się monotematycznie.
Zły wilk, chudzina biedna pewnego dnia stwierdza, że cosik jest nie halo bo nikt się go nie boi.
Postanawia to zmienić i leci na polowanie.
Gapa z niego. Zwierzaki robią go w bambuko po kolei. Zły wilk jest starsznie naiwny co powoduje, że jest go czytelkowi okrutnie żal.
A jak się kończy ta opowieść. Nie powiemy. O.
Teraz książka. O rany jezusku!!! Piekność.


 
 
 
Jeszcze niedawno pisałam o Dwóch Siostrach i ich alternatynym spojrzeniu na książki dla dzieci.
Zły Wilk to pozycja Wydawnictwa TAKO, z kolekcji OQO.
To jest dopiero alternatywa i OFF.
Ajajajajaj!!! Zatraciłam sie całkiem w tych książkach. Bajki są dość trudne i mogę chyba stwierdzić, że mocne. W sam raz aby książka stała się czymś więcej niż przerywnikiem między kaszą a TV. O takich bajkach romawiać można godzinami. Z dzieckiem. Z dorosłymi. Dorośli bardzo te bajki przeżywają.
Do tego dochodzi wydanie arcymistrzowskie. Twarde okładki, gruby papier. Ilustracje - to pierwsze co przyciągnęło moją uwagę. Inne. Sugestywne, oszczędne. Są sztuką samą w sobie. Kolorystyka zawsze minimalistyczna, delikatna. I smaczki typu kora drzewa jest wyklejona hiszpańską gazetą.
Każdy kto książki kocha, kto uwielbia z nimi obcować będzie pod urokiem tych perełek.
Uważam też, że ksiązki OQO nadają się doskonale na prezent i dla dorosłego. Takiego co półkę z książkami przy przeprowadzce przewozi pierwszą.


 
 
Drugi wilk książkowy jest historią bardziej znaną polskim ludziom. Chyba.
Bajkę tą jako jednyą potrafiła mi opowiedzieć Mama bo kiepska w opowiadaniach była. Lepiej czytała. Tata też czytał ale jako człowiek twierdzący, że wiedza jest absolutnie najważniejsza wartością kazał mi od drugiego roku życia śledzić wzrokiem czytany tekst to specjalnie nie kochałam czytania z Tatą...
Poza tym oszukiwał bo chciał już iść na film o 20tej i przeskawiwał strony. A ja je znałam na pamięć - HA!.
Wracając do wilków.
Będę chuchał i dmuchał aż domek się rozleci a Ciebie zjem!!!
To mój ulubiony fragment bajki o Trzech Świnkach, który czytany z odpowiednią intonacją powoduje chwilę grozy.

Trzy Świnki postanawiają wybudować sobie domki. Leniwa świnka buduje domek ze słomy, średnio leniwa z drewna a pracowita świnka stawia domek murowany. No i przychodzi Wilk i dmucha im po kolei w te chawirki. Które się rozlatują? Co się dzieje ze świnkami? I dlaczego na koniec Wilk ma poparzoną PUPĘ?! [ tu salwa śmiechu każdego czytelnika, który skończył 3 latka ]
Ta książka jest też z kolekcji OQO. Jest identycznie piękna.
Kolorystyka jest bardziej bogata ale nadal delikatna, dobrana z niezwykłym smakiem.
Przyjemność dla OQA ogromna.

 
Książki TAKO z kolekcji OQO tu ---> Perełki Wydawnicze OQO

I jeszcze trochę o Bolu i wilkowych książkach. Bo czy jest sens serwować dziecku tak małemu starsze książki? Sama zadawałam sobie to pytanie kładąc je przed Kurduplastym. Wielkie było moje zdziwienie jak zobaczyłam, że Bolo totalnie odleciał. Oglądał je ciągle i ciągle [ przy okazji dowiedziałam się, że moje dziecko potrafi pięknie przekładać strony, świadomie i celowo - i to bez gniecenia ich! ]
I wniosek nasuwa mi się prosty - jak coś jest wartościowe to nieważny jest wiek. Warto uwrażliwiać małych Kurdupli na fajności. Ewidentnie ilustracje majstersztykowe bardzo go zainteresowały, kolory przyciągnięły uwagę w zupełnie nowy, dojrzalszy [?] sposób. Książki ogladamy każdego dnia nawet po kilka razy, Bolo paluszkiem zawsze pokazuje wilka, potrafi też rozpoznać świnkę i chrumkać.
Ja powoli wprowadzam czytanie tekstu takim jakim jest i nie wiem czy on słucha treści czy raczej podoba mu się intonacja i inny sposób 'mównienia Mamy' ale i mi i jemu sprawia to ogrom przyjemności.
A obcowanie z taką fajną sztuką tylko może nam wszystkim wyjść na dobre - prawda?

A do OQA wrócimy na stówę jeszcze nie raz.

 
 
 
  -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

a na koniec Pierwszy Wilk, który zamieszkał w Bolowym domu - Poduszkowiec z Endo.
Ukochany! Wilków juz w Endo nie ma ale inne poduszkowcowe stwory tak! TU ---> Poduszkowiec





10 komentarzy:

  1. Wszystkie te wilki są bombowe:) Pozdrowienia z Pragi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, książki z tego wydawnictwa są rewelacyjne :D A wilk z wypełnionym brzuchem super. My mamy na podobnej zasadzie jeża, który ma w środku drugiego jeża i jabłko z robalem, ale wszystko wkładane jest od góry.
    Pozdrawiam wieloryb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieloryb, pokaz nam na wrzesniowkach tego jeza! :)

      Usuń
  3. Wspaniałe te opisy, uwielbiam was czytać. A zdjęć Bola nigdy za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  4. I jak teraz wilka wybrać??? Wszystkie chcemy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. I Bolo nie rwie tych kartek? Wygladają mi na takie, którymi Kuba by się bardzo chętnie zajął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie nie! bo fakt ze troche z dusza na ramieniu mu dalam te ksiazki [a sa naprawde piekne wiec juz czulam zal troche] ale ryzyk fizyk i okazalo sie ze nie doceniam dziecka :) i o dziwo - takie ksiazeczki twarde dla maluchow chetnie ogyza, oskrobane sa rogi - a takie nie... madry jakis on czy jak? :|

      daj Kubie katalog jakis np z apteki, grunt zeby kartki nei byly 'gazetowe' bo porwie chcac nei chcac i zobacz jak sobie radzi :)

      A beatka - jak idzie czytanie nowosci???

      Usuń
  6. Nie, to moje dziecko chyba jeszcze nie dojrzało do bycia czytelnikiem. Pstro w głowie i tyle:) Papier wszelkiego rodzaju, czy to grubszy, czy cieńszy służy jako najlepszy posiłek. Dodatkowo opatrzony swoim "mniam mniam" podczas spożywania. Chociaz zauważam postępy, bo już chwilami skupia uwagę więc pewnie jesteśmy na dobrej drodze i wkrótce będziemy jak Bolo, spokojnie i z zainteresowaniem czytać ksiązki:) Nowości też pogryzione, ale nie zrażamy się i "czytamy" dalej.

    OdpowiedzUsuń